Antydepresja czat.onet.pl

jeszcze bez tytułu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Antydepresja czat.onet.pl Strona Główna -> Poezja, proza, nasza i cudza
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bezdomna_




Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 233
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 1:26, 30 Wrz 2010    Temat postu: jeszcze bez tytułu

Byłam ładnym aniołkiem. Takim cherubinkiem. Co robiłam jako aniołek? A tak sobie latałam. A to pomogłam komuś klucze znaleźć, a to zatrzymywałam przed jadącym tramwajem. Albo pomagałam utrzymać równowagę, kiedy ktoś ją stracił.
Kiedyś latałam sobie nad miastem, którego wyjątkowo nie lubiłam. Było brzydkie, brudne i zaniedbane, a ludzie wyjątkowo pechowi. Była jesień. Siedziałam w parku. Jedno z nielicznych ładnych miejsc. Liście powoli zaczynały nabierać pięknych kolorów i opadać powoli. Wyjątkowo nie padało więc siedziałam sobie na ławeczce i obserwowałam zakochanych. Jako anioł nie znałam tego uczucia. Kochałam wszystkich ludzi jednakowo. Bez względu na to czy byli ładni czy szpetni, biedni czy bogaci. Dobrzy czy źli. Tak zostałam nauczona. Jak każdy anioł. Ale lubiłam obserwować zakochanych. Tyle w nich miłości i takiej jakiejś magii. Nie byłam dla nich widoczna. Ludzie nie potrafili akceptować innych postaci. Moje skrzydła zwróciłyby uwagę. Byłam z nich bardzo dumna. Skrzydła miałam ogromne i niesamowicie puszyste. Rosły z każdym dobrym uczynkiem, który wykonałam. Tamtego dnia, kiedy słońce tak ślicznie przebijało się przez drzewa nie patrzyłam na nic innego tylko na korony bujane przez delikatny wiatr. Coś kazało mi spojrzeć w dal alejki. Ujrzałam smutnego człowieka. Podeszłam do niego i przyglądałam mu się. Był zwyczajnym młodym mężczyzną. Nie wiem co znaczy, że ktoś jest przystojny. Anioły nie znają podziałów. Ten człowiek miał tyle smutku w oczach. Tyle bólu. Chciałam poznać jego serce, chciałam spojrzeć w nie i dowiedzieć się o co chodzi. To taka moja wada. Wiem, ż nie powinnam, nie zmienię przecież przeszłości. Mogę tylko lekuchno naprawić teraźniejszość żeby przyszłość była chociaż troszkę lepsza. I może to był błąd, że poszłam za nim. Długo siedział i patrzył przed siebie. W końcu jednak wstał i wbiwszy ręce w kieszenie kurtki poszedł wolnym krokiem. Szłam za nim. Myślałam o tym co mogło mu się zdarzyć. Śmierć… tak częsta, może stracił kogoś. Jaka szkoda, że ludzie nie wiedza, że po śmierci nasi najbliżsi są z nimi cały czas. Opiekują się nami i bardzo cierpią widząc jak ich opłakują. Inna opcja, że może ktoś go opuścił? Jakaś kobieta… przecież jest młody mógł być zakochany i porzucony. Wszedł do mieszkania. Typowo studenckie, kilka pokoi, wspólna kuchnia, przyjemny nieład. Było puste. Może inni byli na uczelni. Nie wiem, nie interesowało mnie to. Poszłam za nim do jego pokoju. Był uporządkowany. Wyjątkowo jak na chłopaka. Na stole leżało kilka porozrzucanych kartek z rysunkami. Spojrzałam na nie i nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Na tych rysunkach byłam ja! Rysował anioła z moją twarzą i moimi skrzydłami. Nie mogłam uwierzyć. Rysunki były piękne. Kiedy wszedł do pokoju ponownie nie mogłam przestać na niego patrzeć. Chciałam go dotknąć, powiedzieć cokolwiek. Ale nie mogłam, jako anioł nie mogłam kontaktować się z ludźmi. W jego oczach nadal był smutek. Podszedł do komputera i włączył muzykę. Nie przysłuchiwałam się ciągle patrząc na niego. Melodia była sympatyczna ale tekst do mnie nie docierał. Dopóki nie usłyszałam pewnych słów… anioły są wokół nas dlaczego my nie widzimy ich?
To było jak piorun. Jak grom! Kilka słów sprawiło, że podjęłam decyzję.
Jest jeden jedyny sposób, żeby anioł stał się człowiekiem. Musi pozbawić się skrzydeł. Moje skrzydła były moja dumą. Moją ciężką pracą i poświęceniem. Bez chwili wahania zniszczyłam to, na co tak długo pracowałam. Nikt nie zdążył mnie powstrzymać. Najczęściej jest tak, że jeśli anioł podejmie decyzje o człowieczeństwie przeprowadzane są z nim rozmowy i takie tam inne, dlaczego chce i w ogóle. Analizowane są wszystkie za i przeciw. I prawda jest taka, że anioły rezygnują z bycia człowiekiem. Kiedy dotarłam do miejsca, w którym anioły sypiają nikt się nie domyślał, co chcę zrobić, bo nikogo tam nie było. W brzydkim mieście zaopatrzyłam się w nóż i bez chwili zastanowienia pozbawiłam się skrzydeł. Obudziłam się w domu.
To nie jest tak jak w wielu filmach, że kiedy anioł spada na ziemię jako człowiek jest anonimowy, zagubiony i nic nie wie o życiu. W momencie pozbawienia się skrzydeł stworzyłam swoją historię. Miałam dom, rodzinę, swoją własna historię. Swoją ludzką przeszłość. Dzieciństwo, młodość. Znałam siebie, swoje osiągnięcia i upadki, znajomych i ich historie. Nie byłam szara i zagubiona. Byłam zwykłą dziewczyną. Moja rodzina była tez normalna. Wszystko było najzwyczajniej normalne. Trafiłam do brzydkiego miasta, którego nie lubiłam. Byłam na studiach, na których sobie jako tako radziłam. Polonistyka. Tak, ksiązki mnie interesowały jeszcze kiedy byłam aniołem.
Kiedy minęło kilka dni i przyzwyczaiłam się już całkowicie do nowej sytuacji postanowiłam odszukać nieznajomego. Poszłam do parku. Nie było już tak ładnie, jak wtedy. Pogoda się zepsuła. Było zimno. Chodziłam po parku, ale niestety pozbawienie siebie skrzydeł nie pozbawiło mnie pewnych zachowań anielskich. Czasami, kiedy się zapominałam stawałam dość blisko zakochanych i przyglądałam się im. Zapominałam, że już mnie widzą, sprawiało to ze stwarzałam dość niemiłe sytuacje. Często też kiedy próbowałam komuś w czymś pomóc zostawali odepchnięta i hmm… zbluzgana. Kiedy ludzie nie widza, że ktoś im w czymś pomaga wierzą, że to ich zasługa albo szczęście. Ale kiedy chce pomóc człowiek człowiekowi dłoń zostaje odepchnięta, smutne. Dlaczego ludzie tak bardzo boją się bezinteresowności. Dlaczego wszystko jest źle odbierane. Ludzie boją się, że jeśli przyjmą pomoc, będą musieli w jakiś sposób za nią zapłacić. Że kiedyś tez będą musieli komuś pomóc.
Nie spotkałam go tego dnia w parku. Ale za to przyniosłam do domu torbę wypchana kasztanami. Zbierałam je jak głupia. Uwielbiałam to robić. W końcu mogłam je mieć w dłoni i czuć ich zapach. Kasztany pachną wyjątkowo. Nikt na to nie zwraca uwagi. Ale zapach kasztanów jest piękny, delikatny, jesienny. Miałam młodszą siostrę chodzącą do podstawówki. Dostała kasztany, z których razem robiłyśmy kasztanowe ludziki i koniki.
Nieznajomy cały czas był w mojej głowie. Nie spotkałam go w parku. Ani jesienią, ani zimną.
Wiosną, ale późną. Były juwenalia. Wielkie studenckie pijackie święto. Był jakiś tam koncert, nawet już nie pamiętam jaki. Pamiętam tylko kiedy go zobaczyłam. Był z kolegami. Pijany. Standard. Spotkać kogoś trzeźwego na juwenaliach to naprawdę wielki sukces. Zresztą ja tez miałam już za sobą kilka piw. Ale trzymałam się na nogach byłam świadoma i chyba myślałam racjonalnie. Zobaczyłam go, i mimo że widziałam, w jakim jest stanie kierowałam znajomymi tak, żeby tylko znaleźć się jak najbliżej niego. Obserwowałam go. W jego oczach nie było już smutku. Była błogość alkoholowego upojenia. Kiedy jeden z moich znajomych zauważył go podszedł i się przywitał. Nieznajomy miał na imię Mateusz. Zaczął się ze wszystkimi witać i przedstawiać. Serce biło mi coraz mocniej, kiedy zbliżał się do mnie. Wyciągnął rękę w moja stronę spojrzał mi w oczy i zastygł. Ręka opadła i nie dane było mi jej dotknąć. Patrzył na mnie zupełnie trzeźwo i powiedział: Jesteś aniołem. Ktoś się wepchnął między nas i straciłam go z oczu. Przyjaciółka pociągnęła mnie za rękę i zaczęła szczebiotać o jakimś nowym kolesiu, który jej się podoba. Straciłam go z oczu, ale przynajmniej wiedziałam jak ma na imię i że mamy wspólnego znajomego. To już coś. XXI wiek daje wiele możliwości jeśli chodzi od odnalezienie ludzi. Chociażby Internet. Portale społecznościowe. Jeśli Cię na nich nie ma nie istniejesz. Sama byłam zapisana na dwóch. On tez gdzieś musiał być. I był, na tym najpopularniejszym. Ukryty strasznie. Jako osoba spoza listy jego znajomych nie mogłam zobaczyć nic. Miałam tylko nadzieję, że on zobaczyć że zaglądałam na jego profil i tez to zrobi. Udostępniłam wszystko co tylko możliwe, żeby mógł wszystko zobaczyć i odezwać się napisać, cokolwiek. I czekałam. Na jakikolwiek znak.
Jeśli anioły decydują się na człowieczeństwo ponoszą tego konsekwencje. Każdy człowiek jest chroniony przez anioły. Nie ma jednego anioła stróża tak jak wszyscy myślą. Anioły latają po mieście i pomagają tym, którzy akurat tego potrzebują. Jednak nie wszystkim. Anioły, które decydują się na człowieczeństwo nie maja tego przywileju. Dlatego zawsze byłam postrzegana jako gapa. Gubiłam klucze i nie mogłam ich znaleźć. Gubiłam drogę i błąkałam się nie wiedząc jak trafić do celu. Na szczęście nie miałam problemów z przechodzeniem przez ulicę. Wiedziałam o tych konsekwencjach dlatego na ulicy byłam bardzo ostrożna. Nikt by mnie w ostatniej chwili nie cofnął, tak jak to robią z ludźmi. Po usunięciu skrzydeł zostają blizny. Dość bolesne, żeby pamiętać, że coś się straciło. Coś pięknego i wyjątkowego. Na ziemi moje blizny powstały w wyniku poparzenia. Całkiem niedawno… przecież zaledwie pół roku temu miałam wypadek. Wszystko ślicznie się goiło prócz ran na plecach. Taka była ziemska wersja. Ja znałam prawdziwa.
Nie odzywał się. Ale los (?) mi trochę sprzyjał. Nasz wspólny znajomy zorganizował imprezę. Zostałam zaproszona i chociaż tego dnia najchętniej nie wychodziłabym z domu, poszłam mając nadzieję że go spotkam. I spotkałam. Z inna dziewczyną. Czule obejmując ja szeptał jej coś do ucha. Nic nie mogłam zrobić, a tak bardzo chciałam go chociaż dotknąć. Zaczęłam się zastanawiać, czy moja decyzja byłam słuszna. Musiałam racic skrzydła żeby stać się człowiekiem. Stałam się człowiekiem, aby móc go dotknąć. Pokochałam go jednym spojrzeniami. Pięknie jest być aniołem, trudno z tego zrezygnować. Chciałam być aniołem znowu, ale raz podjętej decyzji nie da się zmienić. Straciłam swoje piękne skrzydła, żeby go dotknąć i nie mogę tego robić. Upiłam się na tej imprezie. Upiłam się tak, że nie pamiętam nic. Następnego dnia miałam ogromnego kaca. I smsa… od niego. „Wierzysz w anioły?”. Chciałam odpisać jak najszybciej, ale nagle mdłości kazały mi się czym prędzej udać do łazienki, a potem nie miałam siły już na nic tylko spanie. Kiedy się obudziłam było już popołudnie, głowa nadal mnie bolała, a sms wydawał się snem, więc nawet nie spojrzałam na telefon, żeby to sprawdzić. Po orzeźwiającym prysznicu usiadłam do komputera, żeby sprawdzić to co zwykle. Włączyłam komunikator i brzuch mi podszedł do gardła, ale nie z powodu przepicia. Obcy nr przesyłał mi wiadomość.
123456
Jesteś tam Aniele?
Ja
Dlaczego aniele?
123456
Tak pięknie wczoraj opowiadałaś o swoim poprzednim życiu
Ja
Poprzednim życiu?
123456
Nic nie pamiętasz prawda?
Ja
Wstyd się przyznać
123456
Opowiedzieć Ci?
Ja
Może lepiej nie… teraz tylko płonę ze wstydu, że nic nie pamiętam, jeśli opowiesz będę się wstydzić, tego co mówiłam
123456
Nie masz się czego wstydzić. Ślicznie opowiadałaś o tym jak byłaś aniołem, jak pomagałaś
Ja
Uwierzyłeś mi?
123456
Nawet jeśli nie to wiem że masz twarz anioła
Ja
A jaką twarz powinien mieć anioł
123456
Spójrz w lustro i się przekonaj

Ja
Nie no… podkrążone i zapuchnięte oczy. I przekrwione. Prędzej bym siebie szatanem nazwała niż aniołem.
123456
Nie może być aż tak źle
Ja
Jest gorzej niż źle.
123456
Nasze spotkanie jest aktualne?
Ja
Spotkanie?
123456
Umówiłaś się ze mną. Mówiłaś że jeśli Ci odmówię, rzucisz się pod koła pociągu i będą Cię musieli zeskrobywać.
Ja
!!!
123456
Żartuję.
Ja
Czyli nie ma żadnego spotkania.
123456
Ale może być. Chcesz?
123456
Hej? Jesteś?
123456
Dlaczego milczysz?
Ja
Musiałam rozważyć wszystkie za i przeciw.
123456
I jaki wynik?
Ja
Przekonaj się.
123456
Więc może w parku, o 16? Koło fontanny?
Ja
Dzisiaj?! Nie ma mowy, dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie ruszam się z domu, nie ruszam się z pokoju. Nie ruszam się z łóżka!
123456
Zatem juro? Jest niedziela więc chyba nie masz większych planów.
Ja
Zawsze mam jakieś plany, ale ewentualnie mogę je zmienić.
123456
Więc proszę Cię zmień je, będę czekał.
Ja
Więc czekaj. Musze uciekać. Cześć. Do jutra.
123456
Do jutra Aniele.

Nie mam pojęcia jak dotrwałam do niedzieli. Wszystko wkoło wirowało, byłam szczęśliwa, szczebiotałam jak głupia nawet moja młodsza siostra stwierdziła, że się chyba zakochałam. A ja najzwyczajniej w świecie byłam szczęśliwa.
Idąc na spotkanie widziałam go czekającego przy fontannie z bukietem herbacianych róż. Zauważył mnie uśmiechnął się szeroko i zaczął iść w moja stronę.
Musiałam jeszcze tylko przejść przez ulice



* * *




Nikt nie zatrzyma anioła, który zdecydował się na człowieczeństwo, przed rozpędzonym samochodem.




Bydgoszcz, 29-30.09.2010


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mikaska2




Dołączył: 21 Mar 2008
Posty: 1541
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:35, 02 Paź 2010    Temat postu:

jak zwykle....dobrze opowiedziane...ciekawa oryginalna treść.


trochę trzeba by poprawic bo powtarzają się słowa.
ale
BRAWO...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Antydepresja czat.onet.pl Strona Główna -> Poezja, proza, nasza i cudza Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Flower Power phpBB theme by Flowers Online.
Regulamin